czwartek, 7 października 2010

Pomagają czy zarabiają?

Dziś nie zdjęcie, a tekst, który moim zdaniem jest najlepszym jaki dotychczas napisałem. Artykuł jest mojego autorstwa i pochodzi z najlepszej pabianickiej gazety czyli MM Pabianice nr 34/09. Zapraszam do lektury i proszę o komentarze !


Pomagają czy zarabiają?

43 pojemniki w samych Pabianicach, 2800 ton ubrań miesięcznie w samym tylko wojewódz­twie łódzkim, 2 miliony złotych rocznie na rzecz potrzebujących - oto wynik wieloletniej współ­pracy między PCK, a firmą Wtórpol. Współpracy, którą rok temu firma zerwała. A my wciąż, w dobrej wierze, wrzucamy do pojemników ubrania...



Któż z nas choć raz nie wrzucił do pojemnika na używaną odzież nie­potrzebnych ubrań? Powtarzamy sobie, że skoro mają leżeć w szafie, lepiej, żeby tra­fiły do potrzebujących. Czy jednak na pew­no nasze ubrania trafiają tam gdzie byśmy chcieli?


Ani grosza dla PCK

Odpowiedzialna za opróżnianie pojem­ników jest firma Wtórpol ze Skarżysko-Ka­miennej. Rzeczywiście miała ona umowę, na mocy której przekazywała PCK rocznie 2 min zł i te ubrania, które nadawały się do noszenia.. Resztę „ciuchów" przerabiała na szmaty do czyszczenia maszyn lub utylizowała. Jednak 1 sierpnia 2008 roku umowę wypowiedziano, a pojemników nie usunięto, tylko zdjęto

z nich naklejki PCK.

-  Musimy pamiętać, że jeśli gdzieś nie ma naszego logo, to nie mamy z tym nic wspólnego - mówi Bogdan Piotrowski, szef pabianickiego PCK. - Firma wypowie­działa nam umowę i poprosiła o zdjęcie logo. Nie otrzymujemy od nich nawet grosza. Wtórpol za powód zerwania umowy podał problemy finansowe i wizję bankructwa, jakie firma miała po domniemanych pro­blemach z mafią. Co w takim razie dzieje się z ubraniami, które nadal wrzucamy do pojemników?

4,83 zł za kilogram

- Nigdy nie ukrywaliśmy tego, że firma zerwała umowę z PCK - mówi Jan Maćko­wiak, rzecznik firmy. - Zarabiamy na tym pieniądze i nie ukrywamy tego.

Wtórpol jest jedną z największych firm przetwarzających odzież używaną w Euro­pie i na świecie. Na chwilę obecną przerabia miesięcznie ok. 3 500 000 kg odzieży. Nie­potrzebne ubrania po zmarłych bliskich lub dzieciach nie trafiają więc, tak jak więk­szość z nas myśli, do PCK, a do prywatnej firmy, która zarabia na tym duże pieniądze. Nawiązanie z firmą współpracy nie jest trudne. Wystarczy zadzwonić na nu­mer podany na stronie internetowej, aby połączyć się z działem sprzedaży. Tam dowiemy się wszystkich szczegółów o handlowaniu   ubraniami   ludzi,   którzy chcieli pomagać tym najbardziej potrze­bującym. Kilogram „ciuchów", dla np. sklepu z odzieżą używaną, kosztuje 4,83 zł. Najmniejsza paczka, jaką można kupić, waży 50 kg.

Ubrania na sprzedaż

- Bardzo często widzę, jak ludzie wrzucają ubrania -opowiada  pani  Barbara, która mieszka w bloku, przy którym stoją 2 po­jemniki.   -   Sama  jakiś czas   temu   wrzucałam ubrania   po   zmarłym   mężu Myślałam, że trafią do potrzebujących.

Ubrania pani Barbary nie trafią jednak do tych, którzy ich potrzebują, a prawdo­podobnie do Afryki lub Azji. Tam zostaną sprzedane.

-  Staramy się nie handlować w Polsce przede wszystkim dlatego, że ceny ubrań z zachodu są niższe - tłumaczył rzecznik. - Poza tym, ubrania w pojemnikach należą do ludzi z Polski, więc nie chcemy, aby trafi­ły one do polskich sklepów.

Część ubrań trafia jednak na polski ry­nek, bowiem sam Wtórpol otworzył około 20 lumpeksów, a każdy właściciel takiego sklepu może z firmą nawiązać współpracę.

Pomoc mimo wszystko

-  Ludzie, jak i miasta, w których są pojemniki, powinni być nam wdzięcz­ni - twierdzi rzecznik. - Dzięki naszej fir­mie na miejskich wysypiskach jest mniej odpadów.

Ze wszystkich ubrań, jakie trafiają do pojemników, Wtórpol może sprzedać co najwyżej 8%. Resztę utylizuje i przerabia na czyściwo do maszyn. 8% to jednak w skali całego kraju ogromna ilość. Jeśli bowiem Wtórpol z 2800 ton, z samego wojewódz­twa łódzkiego, sprzeda 8% w cenie 4,83 za kg to i tak netto zarobi na tym 1.081.920 zł. Firma Wtórpol słynie z tego, że w oko­licach Skarżyska-Kamiennej, gdzie znaj­duje się siedziba firmy, pomaga ośrodkom i szkołom. Jest to jednak pomoc finansowa. Wrzucając ubrania do pojemników, nie pomagamy więc bezpośrednio potrzebują­cym, a firmie, która co jakiś czas przekazuje pieniądze na różne placówki.

To, że firma Wtórpol działa zgodnie z prawem nie ulega wątpliwości. Podobnie jak fakt, że dzięki współpracy z PCK zyska­ła sobie opinię pomagającej najuboższym i dzięki temu zarabia teraz pieniądze. PCK z radością przyjmie niepotrzebne ubrania, które przekaże później biednym. A my za­stanówmy się, komu chcemy pomagać.

niedziela, 26 września 2010

Martyna Jakubowicz


Martyna Jakubowicz, artystka poruszająca się w klimatach folka, bluesa i rocka zagrała w Pabianicach! Martyna współpracowała m. in. z zespołami TSU, Voo Voo i Dżem, Ewą Bem, Pogodno, czy Indios Brazos. Jest współautorką 11 płyt. Pabianickim koncertem promowała swoje najnowsze dzieło: płytę "Okruchy życia", której premiera już 8 listopada.




niedziela, 19 września 2010

piątek, 17 września 2010

Piłkarskie rozgrzeszenie


  Piłkarskie           rozgrzeszenie



Każdy kto zna mnie choć trochę wie, że moich ukochanym klubem jest katalońska FC Barcelona. Jestem jednak pod tak ogromnym wrażeniem wczorajszej postawy Lecha Poznań, że muszę napisać o tym choć kilka zdań. I właśnie o tym będzie mój pierwszy felieton, a raczej felietonik.

Impossible is nothing

Kiedy podczas losowania Ligi Europejskiej usłyszałem, że Lech Poznań w jednej grupie będzie musiał stawić czoła takiej drużynie jak Juventus Turyn pierwsze co pomyślałem to: „Ile bramek strzeli Lechitom legenda „Starej Damy” i całego piłkarskiego świata Alessandro Del Piero ?”. Stawianie czoła drużynie z choć jednym piłkarzem takiej klasy w polskich realiach piłkarskich to samobójstwo. Na szczęście z innego założenie wyszli zawodnicy Lecha, a w szczególności Rudnevs, który zamiast bać się słynnego Włocha zdublował jego bramkę ładując piłkę do sadki z niezłej odległości (Według Killera bramka ta była nawet ładniejsza.) To co wczoraj stało się w Turynie daje więc wielki nadzieje, że drużyna z Salzburga nie będzie stanowiła dla Lechitów większego problemu. Co więcej, jeżeli Poznaniacy wyjdą z takim nastawieniem w meczu z Manchesterem City, to Tevez i spółka mogą mieć duże problemy z pokonaniem mistrza Polski.

Wykorzystane stadiony.

Istnieje także inny aspekt tego zwycięstwa. Dzięki takiej postawie naszego zespołu, stadion przy Bułgarskiej powinien zapełnić się po brzegi, co wreszcie da Polakom spotkanie na najwyższym, europejskim poziomie, a służby porządkowe będą miały sprawdzian przed Euro 2012. Jedno jest pewne. Każdy kto oglądał wczorajsze spotkanie czeka na następne. Jako kibic piłkarski głęboko wierzę, że wczorajszy mecz w Turynie to tylko początek wielkich emocji jakie czekają nas w tegorocznym sezonie.

Spowiedź

Teraz czas na moja spowiedź. Niestety musze przyznać, że kompletnie nie wierzyłem w drużynę z Poznania, a jej mecz rozpatrywałem raczej w kategoriach kompletnej komedii. Dopiero gdy zobaczyłem w Internecie informacje o aktualnym wyniku Lechitów włączyłem telewizor i z dumą oglądałem jak Lech remisuje z legendą światowej piłki. Bramka w 92 minucie przypominała mi słynną bramkę Andresa Iniesty w meczu z Chelsea (Oczywiście bez porównani, ponieważ po tamtej bramce prawie umarłem ze szczęścia, a przy tej stwierdziłem: „Przy polskiej piłce też są emocje."




niedziela, 12 września 2010

niedziela, 5 września 2010